|
|
61-763 Poznań, ul. Wroniecka 14, tel. 855-12-44 |
Odsłonięcie pomnika niewdzięczności "Czemu niewdzięczni?"- 15 grudnia 1999 r.
O tym wydarzeniu Sergiusz Sterna-Wachowiak tak pisał w "Winiecie":
Toteż 15 grudnia między 16.00 a 17.00 odbył się pod Biblioteką na Placu Wolności drugi nasz happening, tym razem pod hasłem: Dlaczego niewdzięczni? Edward Hrabia Raczyński odsłonił Pomnik Niewdzięczności projektu prof. Jarka Maszewskiego, lamentując: Chociam hrabia, moja skarga zabrzmi z prosta;/ No bo pyrlandzka zabrzmi w niej nuta!/ Niech ona winnych po prostu wychłosta;/ Gruntowna, panowie, gruntowna PORUTA, a obok hrabiego pojawiła się lamentująca Konstancja hrabina Raczyńska. Hrabiowska para przypominała trochę Kazimierę Nogajównę i Jerzego Garniewicza, mole książkowe odśpiewały hymn Żeby książka była książką, pomnik w kształcie czarnej kolumny wieńczyły baranie rogate łby, widniał na nim napis, cytat z Juliana Ursyna Niemcewicza: Czemuż niewdzięczni? Bo już wszystko wzięli...
Uczestnicy protestu podpisywali się jako "z gruntu życzliwi miłośnicy Biblioteki Raczyńskich" pod "całusami", kartkami skierowanymi do prezydenta Poznania i Telekomunikacji. Słychać było dźwięk trąbki, odgłosy zwierząt ćwiczących kolędy i gadanie ludzkim głosem, pojawiły się Gwiazdory, przybyły osobistości życia artystycznego, społecznego i naukowego. Odczytywano napływające wartkim strumykiem moskaliki - nazwę wskrzeszonemu dziś w Krakowie i Poznaniu gatunkowi poetyckiemu dał wiersz z czasów powstania styczniowego (recepta każe w pierwszym wersie moskalika, utworu czterowersowego, nazwać wroga, w drugim - wymienić jego winę, w trzecim - karę, w ostatnim - miejsce jej wymierzania). Wszyscy zaś uczestnicy protestu - trzeba było to widzieć - na przemian lamentowali z żalu i tupali z oburzenia. Na pohybel zakusom niesprawiedliwości, która niech wie i pamięta odtąd, że oprócz zwykłej niewdzięczności istnieje jeszcze niewdzięczność czarna, głęboka, a nawet wieczna!

MOSKALIKI
Handlujących tradycjami
Dla wygody - bez szykanów,
Prać się będzie wnet kijami
U bram ojców franciszkanów.
- Raczyńskiego dobrodziejstwo
- Kto na nicość przenicuje,
- Ten niechybnie straci męskość
- pacierz go nie uratuje.
Jeśli kogoś grunt Edwarda
We dnie oraz w nocy kusi,
Niech mu szybko spuchnie warga
W okolicach Świętej Rusi.
- Miejsc na półkach już wystarczy
- mówi student pełen buty;
- umrze on na uwiąd starczy
- pod kościołem św. Ruty.
Raczyńskiego dobrodzieja,
Tego Kto chce stawać przeciw woli
szablą się ogoli
Na Sołaczu u Vianneya.
- Kto powiedział, że książnice
- Nie są dla narodu święte,
- Temu młotkiem maskę wgniotę
- Z bezdomnymi pod "Albertem".
Ciemne chmury telefonów
Cień na Bibliotece kładą,
Lecz odłączą je wśród gromów
Wszyscy Święci tnąc je szpadą.
- A kto wierzy w telefonii racje,
- Że uczciwie teren wzięła,
- Tego niechaj piorun trzaśnie
- Tam na rynku u Pręgierza.
Kto by zwątpić miał odwagę
w Telefonii serce złote,
temu ja podstawię nogę
naślę Andrzeja Gołotę.
|
|
|
|